o Tobie i o mnie

Chciałabym aby dzięki Szkole Psychologicznego Odchudzania zawiązały się nowe znajomości i przyjaźnie. Stwórzmy prawdziwą grupę wsparcia.

Napisz kilka słów o sobie, dzięki temu lepiej się poznamy. Tylko wtedy istnienie tego miejsca będzie miało sens. To portal dla Ciebie, pomóż mi go stworzyć.

Poznaj też Birdie.

82 Responses to “o Tobie i o mnie”

  1. Agnieszka
    January 11th, 2009 at 19:14

    hejka koleżanko :)
    Na poczatek napisze tyle. Mam na imię Agnieszka mam 23, no prawie 24 latka. Studiuje zaocznie psychologię. Na codzien siedzę w domu, wiec mam mnostwo czasu by zadbac o siebie i zamierzam go dobrze wykorzystac. Chce wspierac inne kobitki, co zarazem by i mnie motywowalo. Chetnie wesprę cie metorycznie.

  2. koczkodan
    January 12th, 2009 at 18:00

    Mnie rowniez :) Mysle, ze moze wyjsc z tego ciekawy projekt. Zycze powodzenia!

  3. Kasia
    January 12th, 2009 at 19:16

    hejka z nadwaga walcze juz dluzszy czas.na diecie jestem 8 dni i jak narazie idzie mi niezle-samozaparcie:)

  4. Angelika
    January 13th, 2009 at 14:31

    mam nadzieje, ze pomozecie wytrzymac w tych trudnych chwilach,,:)

  5. Agnieszka
    January 14th, 2009 at 19:35

    Andzelika pomozemy pomozemy :)

  6. Izabela
    January 20th, 2009 at 19:45

    hej mam na imie Iza, mam 29 lat, przygode z dietami zaczełam jakies 3 lata temu były tendencje spadkowe i niestety wzrostowe, teraz jestem niestety na plusie

  7. Agnieszka
    January 23rd, 2009 at 22:54

    witaj izuś

  8. anette
    January 26th, 2009 at 15:43

    Witajcie ;) Jestem Anette i chcę schudnąć gdyż szkoda mi młodości na martwienie się tym ,,jak grubo wyglądam” i że nie mogę sobie kupić tych ubrań które mi się podobają =]
    Odchudzam się od Nowego Roku. Na razie -2kg, bo mało ćwiczę :( Ale na razie nie mam czasu xD
    Poza tym chodzę do LO i jestem konsultantką Oriflame ;)
    Jakby ktoś chciał jakieś kosmetyki to prosze do mnie :D gg-11117241 :D Nie no reklama musi być :)
    Ale piszcie nie tylko w sprawie kosmetyków, ale również po wsparcie, bo w kupie raźniej, prawda? ;)

  9. Izabela
    January 28th, 2009 at 17:36

    Witam :)
    Mam na imnię Iza mam 19lat aktualnie przygotowuję się do maturki. Pomimo, że prowadzę aktywny styl życia (trenuję 7-8 razy w tygodniu) mam do zrzucenia 9kg, a więc troszkę dużo. Niestety mam skłonności do nadmiernego obżarstwa ale mam nadzieję, że pomożecie wytrać w trudnych chwilach zwątpienia :-)

  10. Izabela
    January 28th, 2009 at 20:25

    anette -2kg graty w końcu nie chodzi o to żeby odchudzić się jak najszybciej, bo wtedy będzie efekt jajo :D Nie ma co przesadzać mamy w końcu zdrowo się odchudzać i ma to byćć nasz styl życia , a nie jakaś katorga w końcu :)

  11. anette
    January 28th, 2009 at 20:38

    no dobra, jest już -3kg xD ale i tak wolno chudne :D ale to pewnie dlatego że jużdługo nie ćwiczyłam ;/ musze sie zapisać na fitness, bo tylko wtedy mam motywacje i w ogóle :D dlaczeeego odchudzanie trwa aż tak dłuuuo :(

  12. Izabela
    January 28th, 2009 at 20:57

    -3kg nie jest chya źle w końcu się jeszcze styczeń nie skończył. Ja bym tak chciała. Chociaż zwykle nie mogę wytrzymać na diecie dłużej niż tydzień i później się obżeram to dzisiaj usłyzałam słowa nadzieji. Jadłam ok 1400kcal i usłyszałam że przy mojej aktywności na redukcji powinnam jeść min 2200kcal. No to miałam problem że byłam zawsze głodna i osłabiona bez sił a teraz będzie problem gdzie to upchnąć (oczyqwiście chodzi o zdrową żywność żadne batoniki z tym by nie było problemu) no zobaczymy co z tego będzie min. 2200kcal przy odchudzaniu no nie jestem przekonana ale spróbuje i zobaczymy czy będą efekty . Licze na mniej więcej takie jak u ciebie anette szybsze kojarzą mi się z szybkim powrotem do stanu wyjsciowego jakoś

  13. Danusia
    January 29th, 2009 at 16:01

    Witam!
    Na imię mam Danusia. Mam 38 lat i 115 kg, wzrost 178 cm.
    Od tygodnia jestem na diecie, bo odmówiły mi posłuszeństwa nogi. Gdyby nie ból nóg to byłoby mi dalej dobrze. Jak na swoją tuszę do tej pory byłam bardzo sprawna, dużo się ruszałam. W domu nie mam dużego lustra więc nie mam z nim problemu. Ciuszki??? We Wrocławiu, gdzie mieszkam jest dużo sklepów dla Pań powyżej 42 roz. poczynac od C&A a na Ulli Popken kończąc. Chodząc na pokazy mody “Bądź piękna od rozm. 42″ przekonałam się, że osoby o mojej tuszy też są piekne. Tylko trzeba wyeksponowac to co piękne np. biust.
    Ktoś może powiedziec, bo nie wiesz jak to jest byc szczupłym to Ci tak dobrze. Wiem bo ważyłam w swoim życiu 68 km i osiągnęłam to ciężką pracą. Pozbyłam się wtedy 35 kilosów.

    Teraz jestem znowu na diecie. Ale nie jestem do niej do końca przekonana. Żeby tylko nogi nie bolały.

    Pozdrawiam wszystkich :)

  14. Maria Tarczyńska
    January 30th, 2009 at 10:20

    Danusiu tez jestem z Wrocławia. Spotkamy się na kawie?

  15. Izabela
    January 30th, 2009 at 10:28

    Danusia Witaj :-)

  16. Agnieszka
    January 30th, 2009 at 10:44

    grono sie powiększa :) super :) może ktoś jest w woj. podlaskiego lub wawy. tez sie z chęcią spotkam na kawie :) bez ciastka of course

  17. Izabela
    January 30th, 2009 at 10:53

    hihi to może jeszcze dodać że bez śmietanki i cukru ;) (ach te wyrzeczenia)

  18. Maria Tarczyńska
    January 30th, 2009 at 11:20

    no właśnie tu się nie zgodzę!!!! i ze śmietanką i z cukrem i z ciastkiem :) tylko powolutku i delektować się :)

  19. Ola
    January 30th, 2009 at 14:52

    Witam wszystkich bardzo serdecznie
    Nazywam się Ola mam 28 lat mieszkam we Wrocławiu, właśnie widzę że parę osób jest z Wrocka  bardzo miło  Dokładnie rok temu zaczęły się moje problemy z tyciem, w momencie kiedy przykleiłam sobie plaster hormonalny EVRA. Na całe szczęście nosiłam go tylko miesiąc, ale co narobił mi złego  Pierwsze co to pobudził mi zraziki w piersiach i porobiły się dosłownie guzki do tego bardzo bolące, a drugie co to zaczęłam tyć. Brzuch, pupa, a zwłaszcza nogi. Podstawowy problem to taki że po tym hormonie zaczęłam zatrzymywać mi się woda w organizmie i jestem jednym słowem spuchnięta. A do tego przybieram na wadze w bardzo szybkim tempie.
    Ale koniec tego złego, cieszę się że znalazłam tą stronę i mam nadzieje że znajdę tu jakąś pomoc.
    Pozdrawiam
    Ola

  20. Danusia
    January 30th, 2009 at 16:57

    Mario chętnie spotkam się z Tobą na kawie. Co do ciastka to …. ciężko mi jest cokolwiek powiedziec. Bo na razie staram się unikac słodyczy.
    Pozdrawiam cieplutko Wszystkich :)

  21. pantanal
    January 31st, 2009 at 16:46

    Witam wszystkich jak najserdeczniej. Mam na imię Leszek, mam 66 lat, więc jestem tu chyba i seniorem i jedynym mężczyzną :) Ważę 75 kg przy 170 cm wzrostu (było kiedyś 173, ale w moim wieku człowiek się kurczy), ale jeszcze 4 lata temu ważyłem 109 kg. Uczestniczę w grupach wsparcia w portalu dieta.pl, więc tam można zobaczyć moje zdjęcia przed i po, a także sprzed roku, gdy miałem o 5 kg więcej. Odchudzałem się w 3 etapach. Od wiosny do jesieni 2005 spadek ze 109 do 90 kg. Potem stabilizacja. Od wiosny do jesieni 2006 spadek z 90 do 79 kg. Potem stabilizacja i wahania, ostatecznie w październiku 2008 waga prawie 83 kg. Od końca października do dnia obecnego spadek z 82 do 75 kg. Mój sposób odchudzania to głównie dieta niskokaloryczna. Chory kręgosłup i nabyta wada serca utrudniają mi ćwiczenia fizyczne. Pozostają spacery, a w lecie wycieczki górskie.
    Odchudzam się nie po raz pierwszy. Zawsze byłem gruby, od 7 roku życia, a od lat licealnych starałem się kilkakrotnie zrzucić wagę, z powodzeniem zresztą, ale na krótko. W 1986 r. na wczasach odchudzających i potem zjechałem ze 112 do 76 kg, podobnie w roku 1998 w oparciu o krakowski ośrodek odchudzania. Zawsze jednak wracałem po roku - dwóch do dawnej wagi. Nie miałem zresztą typowego efektu jo-jo. Metabolizm mam prawidłowy, a nawet w pewnym okresie miałem nadczynność tarczycy. Moja otyłość miała raczej kompulsywny charakter. Gdy się zaczynałem odchudzać, potrafiłem bez żadnych zakłóceń zrzucać kilogramy, do następnego razu…
    Teraz trzymam się nieźle od kilku lat, zwyżki wagi są niewielkie, ale ciągle brak mi pewności. Właśnie psychologiczne wsparcie - oto czego mi potrzeba. Bo ciągle jestem na etapie nadmiernej kontroli swego spożycia, choć teraz wchłaniam już sporo: ok. 1500 kcal dziennie przy niskiej aktywności (ok. 2250 kcal). Za dużo myślę o jedzeniu, nie potrafiłem się dotąd przestawić na takie - nazwałbym - myślenie całościowe.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)

  22. Basia
    January 31st, 2009 at 17:24

    Tez sie chetnie umowilabym na kawke:)) Agnieszko ja obecnie mieszkam w Wawie wiec jesli masz ochote chetnie sie z Toba spotkam:)

  23. Maria Tarczyńska
    January 31st, 2009 at 21:47

    Olu - Evra to dla mnie też trauma, brałam 10 dni i musiałm odkleić bo dostałam krwotoku
    Fajnie, że jesteś z Wrocławia, musimy się umówić. Chciałabym zrobić wkrótce pierwsze “szkolenie” na żywo.

  24. Maria Tarczyńska
    January 31st, 2009 at 21:50

    drogi Pantanalu mam nadzieję, że znajdziesz tu wiele wskazówek, a portal dopiero się rozwija i będzie jeszcze więcej :) Polecam robienie ćwiczeń, które znajdziesz. Taka samoobserwacja ma ogromną “moc”.

  25. Agnieszka
    February 1st, 2009 at 22:11

    hejka wszystkim basenka jasne ze tak masz moze gg jak tak podaje swoj 7294419 odezwij sie do mnie to sie umowimy na kawke jak nie masz gg to zaloz :P mlub napisz tu to podam ci swoj e mail

  26. Basia
    February 2nd, 2009 at 22:28

    mam gg a nawet dwa:P 1010304 :)

  27. ANETA
    February 8th, 2009 at 19:53

    WITAM!!
    MAM 170 CM WZROSTU I WARZE 62 KG CHCĘ SCHUDNĄĆ OKOŁO 3 KG . CHODZĘ NA SIŁOWNIĘ OD 6 MIESIĘCY PIERWSZE 3 MIESIĄCE WIDZIAŁAM POSTĘPY SCHUDŁAM DO 58 KG A POTEM ZACZĘŁAM ZNOWU TYĆ T TAK MOJA WAGA SKOCZYŁA DO 62 KG CZUJE SIĘ Z TYM ŹLE NIE WIEM CO ROBIĘ ŹLE . ĆWICZĘ TRZY RAZY W TYGODNIU PONIEDZIAŁKI ŚRODY I PIĄTKI ZACZYNAM TRENING OD ROZGRZEWKI 10 MINUTOWEJ PÓŹNIEJ OKOŁO PÓŁTOREJ GODZ ĆWICZEŃ SIŁOWYCH I 50 MIN AEROBÓW I NA KONIEC ĆWICZENIA ROZCIĄGAJĄCE OKOŁO 10 MIN TO JEST 2,5 GODZ ĆWICZEŃ WIĘC MYŚLĘ ŻE TO NIE JEST MAŁO . JEŻELI CHODZI O MOJĄ DIETĘ TO JEM CO 3 GODZ. PO TRENINGU JAKIŚ OWOC I TO WSZYSTKO A CZASAMI ORZECHY . STARAM SIĘ JEŚĆ DUŻO BIAŁKA I WARZYW W MOJEJ DIECIE NIE JADAM PIECZYWA NIE JEM W TYGODNIU SŁODYCZY JEDYNIE NIE MOGĘ SIĘ POWSTRZYMAĆ W VEKEND KUSI MNIE BARDZO ABY ZJEŚĆ COŚ SŁODKIEGO.MOIM CELEM TRENINGOWYM JEST OSIĄGNĄĆ ŁADNĄ RZEŹBĘ MIĘŚNI ALE COŚ JEST NIE TAK BO WSZYSTKO NIE IDZIE W TYM KIERUNKU PROSZĘ O POMOC DZIĘKUJĘ POZDRAWIAM ANETA

  28. Maria Tarczyńska
    February 8th, 2009 at 20:34

    eee… mam Ci pomóc wyrobić mięśnie czy pomóc przestać mieć obsesję na tym punkcie?

  29. Izabela
    February 8th, 2009 at 20:49

    Jeśli chodzi o ćwiczenia i dietę w sensie fizycznym a nie w sferze psychicznej to myślę że mogę ci pomóc

    Musiałabyś dokładnie opisać jedynie swoją dietę, wyliczenie kcal i najważniejsze ćwiczenia. Jeśli chesz napisz na mój adres komputery4@poczta.fm, powinnam coś doradzić

  30. Agnieszka
    February 8th, 2009 at 21:22

    ANETKO to ze przytylas to nie znaczy ze zwiekszyla ci sie ilosc tluszczyku z tego zo mi wiadomo to miesniesa ciezsze od tluszczyku wiec to moze jest wytlumaczeniem na twoja stojaca wage. oceniaj po ciuchach nie po wadze. przy tym wzrosci i wadze pewnie i tak wygladasz swietnie. chyba ze zalezy ci na kaloryferze to inna sprawa

  31. Agata
    February 9th, 2009 at 20:09

    Witam:)
    Mam 32 lata i jestem duża…
    Mój kłopot polega na tym ,że pocieszam się jedzeniem.w stresie łamię wszystkie zasady zdrowego odzywiania a stresów mi nie brakuje. Kilka razy schudłam ,ale kilogramy wróciły:( Mam nadzieję,że znajdę tu to, czego szukam:)

  32. Maria Tarczyńska
    February 9th, 2009 at 20:12

    witaj Agato :)

  33. sylwia
    February 22nd, 2009 at 20:33

    Witam
    mam na imię Sylwia 33 lata
    szczupła nigdy nie byłam ale przy wzroscie 160 moje95 kilo bardzo mi ciąży
    postanowiłam wziąść sie ostro za siebie
    poszukuje wsparcia osób borykających sie z takomi samymi problemami
    pozdrawiam

  34. Maria Tarczyńska
    February 22nd, 2009 at 22:22

    witaj Sylwio :) mam nadzieję, wsparcie na pewno masz. Mam nadzieję, że skorzystasz z rad i schudniesz na zawsze :)

  35. Agnieszka
    February 23rd, 2009 at 16:04

    hej sylwia. witaj wsrod nas ja tez nigdy nie bylam szczuplutka ale wierze ze kiedys osiagne sylwetke o jakiej marze. prubowalam kiedys diety kopenhaskiej w wieku 15 lat wytrwalam 2 dni :P i powiedzialam dosyc glodzenia. zadnych diet. powiedzialam sobie musze cos zrobic co bedzie zmiana na cale zycie nie tylko na chwile.
    nie chce w miesiac schudnac 15 kg ktore planuje zrzucic. chce na stale zapomniec o dietach, chce sdrowo sie odzywiac przede wszystkim z umiarem. nie jestem zdolna zapomniec o od czasu do czasu o lodzie latem, pizzy. :) uczestnictwo w SPO pozwolilo mi zupelnie w inny sposob podejsc do odchudzania. Pracuje nad tym by sluchac swojego ciala. Wydawalo mi sie to czyms trudnym ale kto lepiej zna mnie niz ja sama. polecam wam podejmowanie zobowiazania bardzo super sprawa. ja gdyby nie ciagle wpisywanie ze dzis cwiczylam n-ta sesja za mna to bym po miesiacu zapomniala o tym ze postanowilam 3 razy w tyg cwiczyc. super jest tez odhaczanie w wykonywaniu zobowazan, bardzo motywuje. teraz przymierzam sie do podjecia nowego zobowiazania. kto podejmie sie tego ze mna. pamietajcie to nie wyscigi to kontrola realizacji swoich celow bardzo motywuje. na poczatku gdy cwiczylam nie widzialam efektow wqurzylam sie na swoja wage ja cwiczylam a ona nic i na jakies 2 tyg ja i ona zylysmy w separacji :) dwa dni temu postnowilam znow stanac na wadze i co 1 kg mniej :) nie wyobrazacie sobie jaka czulam radosc nie wierzylam ze mozna cieszyc sie ze straty 1 kg zwlaszcza ze to byl przelom z 80 na 79 kg zmiana kodu 7 z przodu :)

  36. sylwia
    February 23rd, 2009 at 18:17

    Witam
    dzięki za ciepłe przyjęcie

    ja tez nie marzę o 15 kilo mniej w miesiąc bo grozi jojo i obwisłą skórą a tego pragne uniknąć
    moim problemem jest jedzenie (właściwie napychanie się) wszystkim co popadnie po powrocie z pracy
    zanim naszykuję dzecku i męzowi obiad w międzyczasie zjem jeszcze jakąś kanapke,kawaek kiełbaski czy jakieś ciasteczko
    z drożdzówek czy paczków do porannej kawy w pracyzrzygnowałam do zeszłego tygodnia(wyłączając tłusty czwartek:) )
    mam siedzącą pracę więc sadełko szybko się odkłada:)
    lecz do dziś postanowiłam się gimnastykować -zaczynam do 20 minut dziennie
    idę przerobić słowa w czyn :)

  37. AGI
    March 1st, 2009 at 18:16

    Mam na imie Aga ale znajomi mowia do mnie Agi wiec czujcie sie wolne aby tak do mnie mowic.Mieszkam od 4 lat zagranica a od 3 w LOndynie .NAwyki zywieniowe hmmm kiedys przez pol dnia papierosy i kawa a potem opychanie sie na wieczor.Teraz rzucilam palenie ponad 2 miesiace temu i walcze z kg ktore w poczatkowej fazie rzucania nagromadzily sie znaczaco.Mam problem z konskewntnoscia nie umiem na dluzsza mete skoncentrowac sie nad swoim celem a do tego miewam kompulsy ktore koncza sie jak efekt jojo z tym ze taki kompuls moze byc jedno dniowy lub tygodniowy.
    Kiedy jestem w stresie jem.Kiedys leczono mnie na epilepsje ktora mozna poweidziec wyleczono ( brak atakow od ponad 9 lat) leczenie powiazalo sie z zwiekszeniem wagi ( lekarstwa oraz brak pozwolenia na cwiczenie na wf przez cale liceum).
    Obecnie cwicze regularnie i nie mam z tym problemow ale lakomczuch sie we mnie odzywa wieczorem po cwiczeniach i mowi mi ze jestem glodna i mam koniecznie zjesc,jak zaczne to nie umiem przestac i tak w kolko…
    z drugiej strony nigdy nei mialam klopotoqw z waga do momentu kiedy zaczelam okres dojrzewania i wtedy tez moi rodzice sie rozwiedli.Ten moemnt utozsamian z poczatkiem moich klopotow z jedzeniem i waga.
    po dzis dzien staram sie sobie z tym jakos dac rade.

  38. Izabela
    March 1st, 2009 at 21:15

    Siema Agi no to mniewamy ten sam problem ćwiczenia są ale przez obżernie efektu nie ma pozdro

  39. dżdżysta
    March 1st, 2009 at 22:57

    Witam wszystkich:)
    Mam na imię Justyna, 19 lat. Studiuję architekturę. Interesuję się wszystkim co piękne. Śpiewam, maluję, projektuję ubrania. Postanowiłam wreszcie się odchudzić, nie po to, żeby podobać się mężczyznom, nie po to, by nie być gorsza od koleżanek. Tylko właśnie, by moje odbicie w lustrze pasowało do mojego pięknego świata. To, że nie widzę siebie poza lustrem, nie zwalnia mnie z przejawiania sobą Piękna. :)
    Chciałabym, żeby ubrania uszyte i wymyślone przeze mnie, wyglądały na mnie tak, jak w mojej wyobraźni.
    Pozdrawiam i życzę spełnienia naszych celów.

  40. Maria Tarczyńska
    March 1st, 2009 at 23:46

    cudownie, a uszyjesz coś dla mnie?

  41. dżdżysta
    March 2nd, 2009 at 00:44

    trochę wolnego czasu, troszkę więcej wprawy iiii… rzecz jasna, że uszyję :) na razie jestem jedyną swoją klientką.

    może napiszę jeszcze coś o moim dotychczasowym odżywianiu i odchudzaniu. mam 178-9 cm i 85kg wagi. kości chyba mam grube, bo nie wyglądam na AŻ tyle. właściwie to wyglądam podobnie nawet jak przekroczę dziewięćdziesiątke, i jak chudnę po 10 kilogramów to też tego tak nie widać. chyba przez ten wzrost.
    jeszcze w podstawówce zaczęłam się odchudzać, chyba w czwartej klasie. miałam niezłe rezultaty, bo wtedy się tym nie zadręczałam, jadłam naprawdę (określiłabym to) SPOKOJNIE i radośnie małe porcje, kolację o stałej godzinie i zawsze na talerzu była kromka chleba z czymś+ grejpfrut połówka.
    później dopiero zaczęło mi “odbijać”, czułam się większa od innych dziewczynek z racji wzrostu, wielkości stopy, szkieletu ogólnie. głupota, nie rozumiałam, że to moja budowa i że z tego się nie da odchudzić. w internecie znalazłam jakieś blogi o odchudzaniu, oczywiście stamtąd dowiedziałam się o tym, że można(!) się głodzić. no i nakręciłam swoją anoreksję. potem jeszcze w mediach nagłośniana była sprawa bulimii. w życiu bym nie wpadła na to, że można zwracać jedzenie w celu odchudzenia się. program, który miał mnie przestrzec przed popadnięciem w tą chorobę, natchnął mnie wręcz do takich działań, jakimi są dwa palce w gardle i sesje nad muszlą klozetową. pewnie nie tylko ja spróbowałam po tym programie.
    miałam wtedy straszne problemy z rodzicami, wszystko się nałożyło. moja nienawiść do siebie, odpychanie ich miłości i próby zniszczenia tych relacji. chyba nie mogłam znieść tego, że oni mnie kochają, bo ja tak bardzo we własnym mniemaniu nie zasługiwałam na miłość (”z takim ciałem” “taka gruba”). miałam też siostrę, która w swej zazdrości o mnie, dbała, bym wreszcie się przekonała o tym, że nie zasługuję na miłość rodziców. no i jej się udało, kiedy wreszcie po latach dzieciństwa okazało się, że doskonale “zaorała” i “użyźniła” glebę jaką byłam ja. dobry grunt.
    nieważne.
    faktem były moje późniejsze wielokrotne okresy głodzenia się i obżeranio-wymiotowania. byłam tak zamroczona swoimi przekonaniami o własnej beznadziejności, że nawet nie jestem w stanie sobie wiele przypomnieć z tamtego okresu. a co dopiero jakiś w miarę realny i trzeźwy obraz siebie z wtedy. na zdjęciach widzę, że miałam naprawdę szczupłe ciało. wtedy tak nie myślałam.
    jakoś chyba sobie sami z tym poradziliśmy. nie byłam w szpitalu, nikt mnie nie zdiagnozował jako bulimiczkę czy anorektyczkę. nigdy też nie doprowadziłam się do stanu takiej prawdziwej chudości, chorobowej. no bo ciągle to jo-jo. jak schudłam to popuszczałam zawory i w drugą skrajność - obżarstwo a potem wymiociny. ale wtedy się jednak trochę tyło.

    potem próbowałam się jakoś odchudzać na różne sposoby. czasem się głodziłam, oszukując siebie, że to niby ta “zdrowa głodówka”, lubię być na głodzie - szczególnie, kiedy osiągam wynik większy niż 21 dni. koszmarem jest jednak powrót do zwykłego jedzenia. nie umiem tego zrobić poprawnie. dlatego nie głodziłam się już około roku, może trochę więcej.

    jem jak to ja, okresowo ogromne ilości słodyczy, okresowo mi się kompletnie ich nie chce i wtedy się odżywiam zdrowo.
    tak czy siak, nie ma u mnie zrównoważenia w tym temacie, nie ma tego spokoju i opanowania.
    i poza tym, mam już w sobie takie ograniczające przekonanie, że po tych wszystkich wojażach z jedzeniem, to schudnąć już mogę tylko jeśli nie będę jeść niczego. tylko głodówka. ale co potem?

    zawsze waga wahała mi się pomiędzy 85-93 kg. teraz od początku wakacji jakoś cokolwiek bym robiła, jadła, obżerała się, nie obżerała - ciągle utrzymywała się na poziomie 85 kg.
    wzięłam to za super znak, że jestem na najlepszej drodze, żeby sobie ją obniżyć jeszcze trochę i jeszcze trochę i jeszcze trochę.
    a teraz od tygodnia dwóch, niepokojąco waga zaczęła rosnąć, zapaliła mi się lampka ostrzegawcza - bo teraz ważę 87kg…
    czyli pewnie nie mogłam uwierzyć w to, że ta waga się utrzymuje na poziomie 85kg i mam za swoje.

  42. Maria Tarczyńska
    March 2nd, 2009 at 11:28

    dziękuje, dżdżysta, że się przed nami otworzyłaś. Twój komentarz zainspirował mnie do napisania artykułu. Bardzo Ci za to dziękuje i zapraszam Ciebie oraz inne dziewczyny do przeczytania postu: “Otwórz oczy i zobacz jak jesteś wspaniała!”

  43. dusia
    March 2nd, 2009 at 13:15

    Witam wszystkich serdecznie.Dzisiaj odnalazłam ten portal i się zapisałam,ciekawe tematy są tu poruszane .W zasadzie nie interesują mnie same diety ale właśnie bardziej psychologiczny aspekt odchudzania.
    Mam ponad 93 kg wagi przy 164 cm wzrostu i wyglądam ,co tu dużo mówić nieciekawie a i zdrowie szwankuje.Kiedy idę do lekarza to nikt nie chce mnie leczyć bo jestem otyła.Pierwsze i ostatnie słowa jakie słyszę to schudnąć,a na pytanie jak słyszę mniej jeść i nie słodzić,była też skrajna rada jeść raz dziennie minimalne ilości.
    Odchudzam się od maja zeszłego roku i jak dotąd nie udało mi się schudnąć więcej niż 2 kg.Kręcę się w kółko.Jem dużo mniej niż dawniej,nie tłusto i nic.Od 2 tygodni jestem na diecie Haya.
    Niestety mam ciągi słodyczowe i zapewne to jest główna przyczyna mojego niechudnięcia.

    Tak po za tym mam wspaniałą rodzinę,kochającego męża i dwoje małych dzieci.Tylko pracy brakuje mi do szczęścia.
    To tak pokrótce zobrazowałam siebie .

  44. Maria Tarczyńska
    March 2nd, 2009 at 13:36

    witaj Dusiu. Cieszę się, że do nas dołączyłaś. Może brak pracy powoduje pustkę, którą zapychasz słodyczami? zastanów się proszę nad tym.

  45. dusia
    March 2nd, 2009 at 13:45

    Brak pracy powoduje smutek i apatię,ale nie zajadanie słodyczami,tak samo jak nie zajadam stresów.przy negatywnych emocjach po prostu płaczę,ale nie sięgam po jedzenie czy słodycze.
    Słodycze kojarzą mi się raczej z chwilą relaksu,odprężeniem i wyciszeniem po całym dniu spędzonym z dziećmi.

  46. Maria Tarczyńska
    March 2nd, 2009 at 14:22

    ooo skoro słodycze stanowią nagrodę, to jaka inna możesz znaleźć alternatywę? Co może być jeszcze przyjemne i odprężające i nietuczące?

  47. dusia
    March 2nd, 2009 at 14:38

    Nie wiem,równie przyjemne wydaje mi się jedynie perspektywa np.godzinki spędzonej samotnie w idealnej ciszy i spokoju.
    Ale to z powodu warunków mieszkaniowych wieczorem nie wchodzi w grę.Nic innego nie przychodzi mi do głowy.

  48. Maria Tarczyńska
    March 2nd, 2009 at 16:15

    no to wyjdź z domu i idź do parku. Nie wierzę, że nie możesz niczego wymyślić. Po prostu jedzenie słodyczy jest najprostszym rozwiązaniem, wszystko inne wymaga wysiłku i albo go podejmiesz albo nie. Choć uważam, że warto.
    A nawet jeśli już musisz zjeść coś słodkiego to ok tylko jedz bardzo powoli delektując się każdym kawałeczkiem. Taka sama przyjemność jedzenia, a mniej pochłoniętych kalorii.

  49. dusia
    March 3rd, 2009 at 10:28

    Skopiuję tutaj moje 2 posty z innego portalu,może Mario wyrazisz swoje zdanie,a może też inni się przyłączą.

    poniedziałek-narkotyczny ciąg słodyczowy
    Tak kochane moja waga rośnie na moje własne życzenie.Wpadłam w pułapkę,propagowanej tezy,że wszystko można byle z umiarem.Jak łatwo człowiek zapomina co mu wolno a co nie ,wystarczy tylko gdzieś przeczytać tu na forum odpowiednie zdanie i się rozgrzesza.A więc tak,żadne delektowanie się słodyczami nie wchodzi w grę,bo systematycznie i niezauważalnie tyjemy.Lepiej się nażryj człowieku opakowanie lub dwa na raz ,ale np,raz w miesiącu.Wtedy się nażresz,źle się czujesz i psychicznie i fizycznie i masz spokój na następny miesiąc lub dopóki nie zmądrzejesz całkiem.A tak wpadłam w narkotyczny ciąg słodyczowy,codziennie po 2 kawałeczki ptasiego mleczka i efekt,kolejne 0,5 kg w górę przez tydzień.
    A jak o określonej godzinie nie zjem to zaczyna się telepawka i chęć mordu każdego kto stanie mi w tym czasie na drodze dopóki upragniona łakoć nie znajdzie się w ustach.
    I nie pomyliłam się pisząc o określonej godzinie,bo to właśnie dokładnie tak działa.Wybija punkt 21,00 i włącza ssanie na ptasie mleczko.
    Przez najbliższy tydzień pewnie dobiję do 94 kg bo mam jeszcze wafelki w czekoladzie w szafce..
    Dobrze,że jeżdżę na tym rowerku,bo pewnie przybyłoby ze 2 kg zamiast 0,5 kg.

    wtorek-?
    Wiecie mnie nie przeraża to ,że jem te słodycze,bo kiedyś jadłam,teraz jem i wiem że będę jadła.Przeraził mnie brak kontroli nad tym.Jak coś wymyka mi się spod kontroli to przestaję czuć się bezpieczna i nie podobają mi się takie emocje.Dlatego napisałam,że mogłabym zjeść całe opakowanie na raz i to byłoby w porządku,bo to ja zdecydowałabym kiedy i czy je zjeść.A tak to taki głupi przymus zjedzenia doprowadza mnie do łez.Brak kontroli u mnie równa się brak bezpieczeństwa i nagle wszystko jest źle i nie ma przyszłości.
    To taka sama pułapka jak ta z którą się zmagałam rok temu,tylko,że wtedy chodziło o wielkość porcji,o głód mózgowy.Tylko o ile tamto było wytłumaczalne,spowodowane wcześniejsza chorobą tak teraz nie potrafię zdefiniować problemu,nie wiem dlaczego,więc nie wiem z czym mam walczyć.
    Czy to wszystko musi być tak skomplikowane?
    Czy człowiek musi sam sobie stwarzać problemy?

  50. Danusia
    March 9th, 2009 at 09:59

    Witajcie!
    Zapisałam się dzisiaj na ten portal, bo tak jak wiele z was
    mam problem ze swoją wagą. Kiedy udaje mi się schudnąć utrzymuję to przez m-c a potem niewiadomo skąd kg zaczyna
    przybywać. Jak analizuję to co jem, to nie powinno tak być, ale mam takie dni, że nad tym nie panuję i wrzucam do brzucha wszystko co mam pod ręką jak do walizki. Bardzo mnie to wyczerpuje. Niby wiem, że to się skończy nadmiarem kg ale nie umiem sobie z tym poradzić, jakaś burza hormonalna czy co? Walczę tak już kilka lat - waga w górę, waga w dół - błędne koło.
    Nie brałam jeszcze udziału w żadnej dyskusji publicznej na ten temat. Trafiłam do Was przypadkiem ale może tak miało być. Pozdrawiam D.

  51. Agnieszka
    March 10th, 2009 at 09:02

    witamy w śród nas danusia

  52. Agnieszka
    March 10th, 2009 at 09:02

    witamy wśród nas danusia razem damy rade :)

  53. Danusia
    March 10th, 2009 at 09:10

    Dzięki! Wsparcie i zrozumienie osób podobnych do mnie może
    być dla mnie motywacją do wzięcia się w garść. Pozdrawiam Danusia

  54. Ania
    March 24th, 2009 at 18:45

    Hej, jestem Ania, mam 29 lat. Moje problemy z wagą zaczęły się ok. 6 lat temu. Trochę stresów, niezbyt fajny związek, no i tabletki antykoncepcyjne diane- po tym, jak przestałam je brać, przytyłam dosyć konkretnie. Od tej pory marze, żeby zrzucić ok. 10 kg. Mimo diet, wspomagania suplementami i ćwiczeń, waga prawie stoi w miejscu. Przebadałam się również pod kątem zaburzeń tarczycy- wszystko w normie…..
    Pozdrawiam. Ania

  55. Monia
    March 25th, 2009 at 21:24

    Witam, no cóż mam 41 lat i z nadwagą walczę od lat. Raz jest lepiej, raz jest gorzej, ale w gronie chyba będzie lepiej.

  56. Maria Tarczyńska
    March 27th, 2009 at 09:45

    witaj Aniu i Moniko :) zapraszam do czytania i komentowania oraz dzielenie się swoimi odczuciami, zachęcam także do stworzenia wątku ze swoim zobowiązaniem :)

    w razie pytań i wątpliwości zapraszam WSZYSTKICH na darmowe skype konsultacje

  57. Ania
    March 28th, 2009 at 21:30

    może napiszemy, z jakiego miasta jesteśmy- fajnie jest walczyć z nadwagą w towarzystwie :)
    ja jestem z Lublina

  58. Maria
    March 29th, 2009 at 06:42

    jestem z Wrocławia

  59. Agnes
    April 14th, 2009 at 14:28

    Witam wszystkie dziewczyny, mam na imię Agnieszka, mam 24 lata. Moja walka z kilogramami zaczęła się kilka ładnych lat temu, kiedy to jako otyła nastolatka dałam radę, pod okiem dietetyka schudnąć 25kg. Niestety od tamtej pory temat diet i wagi nieustannie kroczy ze mną przez życie. Każdy kg powyżej normy wywołuje panikę. Tak jest i teraz, kiedy po odstawieniu antykoncepcji z przerażeniem zauważyłam przyrost masy ciała. Chociaż staram się kontrolować spożywane posiłki, odżywiać zdrowo to często brakuje mi motywacji. Dzisiaj odnalazłam tą stronkę, postanowiłam podzielić się odczuciami, kto wie, moze odnajdę tu wsparcie i motywację, której mi czasem brak..
    Pozdrawiam serdecznie!

  60. Ania
    April 15th, 2009 at 12:51

    Przyznam szczerze, że moje problemy z nadwagą również zaczęły sie po odstawieniu antykoncepcji, choć absolutnie nie chciałabym nikogo od jej stosowania odciągać. Co więcej, choć troche lat mineło, kilogramów nadal zbić nie mogę.

  61. Elisabeth
    July 18th, 2009 at 19:42

    Witam wszystkich serdecznie, mam na imie Elzbieta mam 54 lata. Z nadwagą męczę się juz jakiś, dośc spory czas. Moim problemem jest intensywna praca umysłowa z dużą ilością stresu a mała aktywnośc ruchowa. Poza tym mam dość powazne schorzenie tarczycy, muszę na stałe przyjmowac hormony. Nie potrafie się zmobilizowac do odchudzania a powinnam, wysiada mi kręgosłup i puchną nogi. Mam nadzieje, że znajdę tu wsparcie i jakiś dobry pomysł na to jak zacząc i co robic dalej. Próbowałam juz różnych metod, ale chyba brakuje mi wytrwałości w takim postanowienu….

  62. Maria Tarczyńska
    July 18th, 2009 at 20:24

    witaj Elżbieto.
    Cieszę się bardzo, że do nas dołączyłaś.
    Na początek proponuje żebyś wypisała wszystkie powody dla których chcesz schudnąć i dla których nie chcesz schudnąć.

  63. Elisabeth
    July 19th, 2009 at 22:20

    Dlaczego chce schudnąć? dla zdrowia, dla lepszego samopoczucia, bo o tym marzy mój mąż, bo sama chciałbym wyglądac tak jak kiedyś, poczuć się lżejszą i młodszą:)
    A dalczego nie chce? chyba raczej nie potrafie, bo kocham słodycze i nie potrafie bez nich się obejść, bo jedzeniem zabijam stres i nawet nie wiem ze jem, bo mam za mało ruchu i chyba jestem za leniwa żeby zacząć ćwiczyć. Ciągle odkładam to na jutro tłumacząc swoje wyrzuty sumienia, ze przeciez nie mam czasu, bo tyle mam do zrobienia. Ciężko się do tego zmobilizować, a przeciez powinnam…

  64. Madzia
    July 31st, 2009 at 23:02

    Witam serdecznie, mam na imię Madzia. Cieszę się, że trafiłam na stronkę gdzie do problemu otylości - tak mi się wydaję - podchodzi się w bardziej twórczy i odmienny sposób. Gdzie otylość to nie tylko za dużo tłuszczyku tu i uwdzie ale również człowiek ze swoja historią.
    Ja generalnie sie nie odchudzam, do mnie słowo dieta i wyczerpujące ćwiczenia fizycznie poprostu nie pasują, nie potafię. Wiem natomiast, że pasuje do mnie stopniowo wprowadzana zmiana stylu życia. Wiem, że moja historia miała wpływ na moją otyłość, słodyczami “rozwiązuję” swoje problemy. Są one dla mnie pocieszrniem - mam nadzieję, że już nie długo. Kiedyś mój tłuszczyk był dla mnie warstwą ochronną ale teraz coraz bardziej zaczyna mi przeszkadzac i jest mi coraz mniej potrzebny. Chcialabym też pokonac wewnętrzne opory przed dzielaniem i wysilkiem.

  65. Maria Tarczyńska
    August 2nd, 2009 at 19:16

    witaj Madziu, bardzo się cieszę, że z nami jesteś :)

  66. Łucja
    August 4th, 2009 at 20:07

    Dzień doberek wszystkim… Jestem z Wami od kilkunastu godzin. Przyzna się bez bicia, ze nie przeczytałam wszystkich powyższych wpisów, bo tak naprawdę są one bardzo podobne. Jak i moja… :-( Rzucę kilka słów-haseł, typowych dla mnie:
    - 25 lat, na diecie od czternastego roku życia (chudnę, tyję, chudnę, tyję…)
    - w międzyczasie bulimia, terapia u psychologa i z psychiatrą, niby wyzdrowienie; od jakiegoś jednak czasu, czuję, że straciłam formę (tę psychiczną); jeżeli chodzi o jedzenie - kompulsywne i myślę, że jestem uzależniona od jedzenia :-(

    Mam jednak nadzieję, że nie jest jeszcze tak źle i że z tego miejsca, w którym teraz jestem dam radę wyjść sama (podejmuję kolejną próbę… wcześniejsze kończyły się “zaliczaniem gleby”).
    wiem, że pomocą dla mnie jest PSYCHOLOGIA, a nie kolejna dieta,
    nadrobiłam ostatnio 13 kg, z tego 8 w miesiąc ;-( (znaczy przytyłam), więc chcę być trochę na diecie, ale i trochę wychodzić z tego błędnego koła: dieta - obżarstwo - dieta - obżarstwo…

    Do tego wszystkiego dochodzi faszerowanie się lekami (mam dostęp do Zelixy bez recepty, zna ktoś uboczne skutki tego?). Biorę już dość długo, ale jeszcze chce pobrać ze 2 miesiące, schudnąć i wtedy zdrowa i panująca nad swoją wagą (m.in. dzięki waszemu wsparciu) odrzucić to świństwo!

    Liczę na Was :-)
    Jeszcze raz Wszystkim - WITAM!

  67. Madzia
    August 16th, 2009 at 19:55

    Witam serdecznie.
    Dzisiaj byłam na Chcinach u mojej Bratanicy, dotarło do mnie dość mocno, że moja otyłość oddziela mnie od ludzi. Wkońcu dotarło do mnie że bardzo się wstydzę mojego brzucha, mojej nadwagi, czuję się gorsza choć w głębi duszy czuję pełoprawnym obywatelem i człowiekiem.
    Wiem, dziś to wiem (choć mocno się na to buntuję, bo chcę być bardzo akceptowana taka jaka jestem), że moje kilogramy oddzielają mnie od świata. Będąc między ludźmi mam ochotę schować sie, uciec, nie kontaktować sie. Jestem osobą obecnie poszukującą pracy ale nie mogę wyjść z domu przez własny strach i wstyd. Byłam na dwóch rozmowach kwalifikacyjnych i nic z tego nie wyszło a ja bardzo szybko się zniechęcam. Mam wrażenie, że bez moich kilogramów życie byłoby łatwiejsze.
    Jestem osobą której bardzo brakuje poczucia bezpieczeństwa i nie pewną swoich decyzji, myślącą że nie zasługuję na wiele żeczy np. na spełnienie marzeń. Często spotykam się z wyrazami sympatii ale mnie moje kilogramy ograniczają. Oddalają od wszystkiego. Jeszcze jakieś ok. 10 lat temu było inaczej ale nie potrafiłam tego docenić bo wciąż uznawałam siebie za grubą a teraz mam 170 cm wzrostu i 118 kg wagi.
    Dzielę się tym z Wam bo jest to dla mnie bardzo ważne, wiem że zostanę zrozumiana. Mam nadzieję, że dzieki temu odkryciu będę miała siłę na zmiane swojego życia i na uwolnienie się od mojego tłuszczyku.

    Pozdrawiam serdecznie, i życzę powodzenia w boju.

  68. Marysia
    August 17th, 2009 at 19:21

    Madziu jeśli interesuję Cię rozwój osobisty zapraszam na mój drugi blog
    www.drogadosukcesu.pl
    :)

  69. Monika
    August 22nd, 2009 at 17:20

    Witam ciepło,
    nigdy nie korzystałam z żadnych form wsparcia, jednak ostatnio mam poczucie, że muszę zrobić wielki krok - tylko dla siebie. Już mam za sobą kilka nieskutecznych “wielkich kroków” dlatego nie liczę na zrozumienie i wsparcie moich najbliższych.
    Od jakiegoś czasu nie próbowałam się odchudzać, gdyż z powodów zdrowotnych nie było to wskazane (choroba Hashimoto). Teraz kiedy poziomy hormonów powoli wracają do normy chcę przygotować się nie na odchudzanie, ale na zmianę nawyków, postaw. I tutaj muszę zacząć nie od postaw w stosunku do jedzenia, ale siebie.
    Wiem, że moja nadwaga spełnia kilka ważnych funkcji - doraźnie tylko pozytywnych. Być może nadszedł czas aby się z tym uporać.
    Teraz metryczka:
    1. 30 lat (magiczna granica w październiku zostanie przekroczona)
    2. Mężatka
    3. Pracoholiczka
    4. Brak zainteresowań, brak czasu wolnego, brak czasu dla “siebie”.

  70. Singielka
    November 4th, 2009 at 11:36

    Ewa.Nie jestem już młodą dziewczyną bo mam aż (aż??)55 lat
    i nagle moja psychologia drgnęła.Ważę 88 kg przy wzroście
    155 uf strasznie duże ale jestem trzeci dzień na diecie proteinowej ponoć bardzo skuteczna innych mnóstwo próbowałam raz trochę ubyło później znów przybyło
    Ale przy Waszym wsparciu wytrwam
    Pozdrawiam wszystkie puszyste osoby i życzę wytrwania

  71. Mila
    November 9th, 2009 at 21:21

    Wszystko o czym tutaj piszecie - to prawda.. dodatkowe kilogramy nie tylko psują nas z zewnątrz, ale i od wewnątrz :( mi przytrafiło się chyba najgorsze.. oczywiście ilość kg u mnie pojawiła się po ciąży, ale to nie o tym chce pisać - mi nie sprawiało to problemu.. nadal nosiłam modne ubrania, dbałam o siebie i moje ciało, zawsze pogodna, uśmiechnięta pomimo obowiązków przy synku i stanu zapalnego :/ to co zupełnie zwaliło mnie z nóg to JEDNO WYMOWNE ZDANIE mojego - jakże kochanego - męża jakiś czas temu.. Podczas jednej ze wspólnych kolacji powiedział “czy nie uważasz, że nie powinnaś troszeczkę zrzucić kilogramów i mieć ładny brzuszek?!” :”( to było przykre.. bardzo.. i wtedy postanowiłam sobie, że mu pokażę jaka jestem… już kupiłam śliczną bieliznę, nowe ciuchy w rozmiarze jaki zamierzam mieć. Mam teraz zamiar dbać o siebie, a nie o niego - niech mu nadal rośnie ten piwno-pizzowy brzuch!
    A ja zamierzam brać z życia garściami!

    Życzę Wam wszystkim takiego samozaparcia i motywacji!
    Niech bycie szczęśliwą Kobietą będzie waszą inspiracją :)

  72. Konstancja
    December 23rd, 2009 at 12:49

    dlaczego mi się nie dodają posty?

  73. Maria Tarczyńska
    December 23rd, 2009 at 23:03

    dodają się, ale trzeba poczekać na “moderację” :)

  74. Luithia
    January 14th, 2010 at 16:22

    Witam :) Zwą mnie Iskrą, mam 21lat i postanowiłam dojść do rozmiaru 38. Na razie zeszłam z 52 na 46 (około 25kg ;)), ale jeszcze masa pracy przede mną. Aczkolwiek nie poddam się poddawanie się było zbyt w moim stylu przez całe życie, tym razem wygram :)
    Nie pracuję, od marca wracam do nauki. Mam masę wolnego czasu. Więc postanowiłam pomóc innym schudnąć :)
    Chętnie będę wspierać psychicznie - piszcie na maila :)

  75. Ewa
    January 24th, 2010 at 20:54

    Witam mam 32 lata i od dziecka byłam karmiona ponad miarę, niestety te nawyki żywieniowe + tendencje genetyczne skutkują tym , że obecnie ważę 90 kilo przy wzroście 170cm. Od osiemnastego roku życia kiedy zaczęłam uświadamiać sobie “wagę “problemu rozpoczełam wakę z nadwagą. Łącznie wskutek różnych diet i kuracji schudłam około 70 kilogramów na przestrzeni 14 lat , niestety utracone kilogramy zawsze wracają i to ze zdwojoną siłą dlatego doszłam do wniosku wskutek nagłej i niespodziewanej autorefleksji nad sobą , że otyłość jest symptomem problemów emocjonalnych i deficytów psychologicznych stąd moje aktualne zainteresowanie wszelkimi mentalnymi sposobami radzenia sobie z “nadbagażem”. Szkoła odchudzania to bardzo ciekawy pomysł nie wiem tylko czy pomoże mi w mojej drodze ku szczupłej sylwetki, na tym etapie jest żródłem inspiracji , ale nie jest jeszcze przynajmniej dla mnie źródłem konkretnych rozwiazań, ale to dopiero poczatek…..
    Tak czy inaczej pozdrawiam i 3mam kciuki :-)

  76. Karolina
    February 11th, 2010 at 18:38

    Witajcie :-)
    Przyłączam się do Was z wielką nadzieją, że uda mi się super wyglądać za 6 miesięcy w dzień ślubu :-) Wychodzę z założenia, że najlepszym strojem jest szczupła sylwetka ;-) dlatego zanim zacznę rozglądać się za suknią chcę zapanować nad ciężarem własnym.

  77. shinchan-m
    February 20th, 2010 at 20:32

    Hej! Jestem tu nowa, więc się przedstawię. Mam na imię Majka. Mam 18 latek i postanowiłam o siebie zadbać, gdy obejrzałam zdjęcia z dzieciństwa… W każde wakacje jeździłam do dziadka, który zawsze karmił mnie pączkami, tak, że wyżucili mnie z przeczkola baletowego, bo przytyłam… W domu też zawsze jest co jeść, tylko chyba nie to co trzeba… A na dodatek kobiety i od strony mamy i od strony taty nie są szczególnie szczupłe, a nawet raczej są bardziej puszyste…
    Od trzech lat nie jadłam żadnej zupy i do obiadu nigdy nie jadam sałatek… Aż wstyd się przyznać…
    Jestem wysoka- mam 174 cm, ale ważę dużo za dużo, bo aż 94 kg. Bardzo chciałabym schudnąć. Jednak ciągłe zajęcia w szkole i poza nią trochę przeszkadzają w jedzeniu tego co bym chciała (bo nie mam czasu tego przygotować). Staram się jeść mało, chociaż nie zawsze mi wychodzi… Wiecie co to wilczy apetyt… Jednak największym moim problemem jest to, że jem bardzo nieregularnie. Mój normalny dzień, to: 6.00- śniadanko (jakieś małe, bo rano, to się nie chce jeść); potem szkoła… obiad około 15.30, albo czasem nawet koło 17.00. Zazwyczaj przegryzę coś w biegu koło 18.00 lub 19.00. W domu jestem koło 20.30 i zazwyczaj jeszcze czymś dogryzę. Idę spoć koło 22.30, a czasem 24.00…
    Ale się rozpisałam…
    Dołączam do was z prośbą o motywację. Motywujmy się wzajemnie i wspierajmy! Mam nadzieję, że uda nam się wyjść na prostą!
    Pozdrawiam, Majka

  78. Monika
    February 24th, 2010 at 10:16

    Witajcie ;)
    Mam na imię Monika i mam 21 lat. Podobnie jak Wy drogie koleżanki chciałabym o siebie zadbac i zrzucic kilka kilogramów, do osiągnięcia smukłej sylwetki oraz dobrego samopoczucia. Brak mi jednak sil i motywacji do tego. Mam nadzieję ze mogę liczyc na Wasze wsparcie.

    Trzymam za Was kciuki
    pozdrawiam :)

  79. Konstancja
    February 24th, 2010 at 14:23

    mam nadzieję,że przynajmniej Wam się uda

  80. Mila
    February 24th, 2010 at 21:57

    Konstancja - a czemu “nam” ma się udać? czy Tobie już się udało?

  81. Konstancja
    February 25th, 2010 at 17:55

    wierzę,że Wy macie więcej siły :)
    mi kiedyś naprawdę udało mi się osiągnąć swój cel, po czym przytyłam tyle samo,co schudłam i już nie mogę znaleźć w sobie tej motywacji, co kiedyś.
    są momenty,że myślę “uda mi się. jestem pełna zapału, schudnę” jednak przechodzi po krótkim czasie.

    pozdrawiam piękneee i 3mam kciuki ;*

  82. magda
    May 11th, 2010 at 08:53

    Witajcie:) Mam 19 lat, 160 cm wzrostu moja obecna waga to 66kg. Chciałabym zrzucić 10. Trafiłam na ten portal przypadkiem i widzę, że jest bardzo mądry:) odchudzam się praktycznie od dziecka. Dzieci w przedszkolu nazywały mnie gruba izolowałam się . To wtedy doszłam do wniosku,że gruby znaczy gorszy do niczego. mam z tym problem do dzisiaj choć już w dużo mniejszym stopniu. Staram się budować moje pocucie wartości ale to nie zmiania faktu, że nadal mam zbędne kilogramy. Przedwczoraj przy wspólnym posiłku mama powiedziała mi, że jestem grubą świnią… wiem, że moja ndwaga nie jest szczególnie duża, ale bardzo mi przeszkadza, tym bardziej, że w lato mam zamiar jechać z chłopakiem i jego znajomymi na pierwsze wakacje a mój brzuch nie nadaje się do bikini. mój chłopak ostatnio schudł 10 kg. nie szukam diet bo znam je już wszystkie na pamięć chcę wyrobić sobie dobre nawyki na całe życie, lecz nie potrafię wytrzymać nawet jednego dnia, ale będę walczyć. pomóżcie mi. kiedyś potrafiłam chudnąć a teraz chcę to zrobić na zawsze

Leave a reply

Dołącz do Szkoły Odchudzania

Jeśli chcesz by dziś zaczęło się szczuplejsze jutro, zapisz się na listę i dołącz do grupy wsparcia. Na przywitanie mam dla Ciebie prezenty. Dostaniesz hasło dostępu do wszystkich zabezpieczonych wpisów. Otrzymasz także zupełnie za darmo dwa ebooki "Zaplanuj swoje życie" oraz "Odchudzanie. Fakty i mity". Będziesz mogła brać udział w telekonferencjach i spotkaniach na żywo. Uczestnicy grupy, będą dostawali także dodatkowe materiały niedostępne na blogu.

Zgadzam się z Polityką Prywatności


chcesz otrzymać hasło dostępu, darmowe ebooki, audiobooki? zapisz się na listę

skype konsultacje login:elemiach

jeśli masz jakiekolwiek pytania, czy wątpliwości - zadzwoń lub napisz... oczywiście za darmo

ankieta

Wypełnij ankietę dotyczącą problemów z odchudzaniem! Pomoże mi to stworzyć jak najlepszy program i znaleźć skuteczne rozwiązania dla Twoich największych problemów z odchudzaniem.

Trening rozwooju osobistego

Strona poświęcona rozwojowi osobistemu

Rozwój osobisty kobiecym okiemRozwijaj się!